poniedziałek, 17 grudnia 2012

Nigdy nie nadążam za twoim tokiem myślenia. - 26

Poczułam silne wibracje w kieszeni  spodni. Nie otwierając oczu Wyciągnęłam telefon i po omacku przyciągnęłam zieloną słuchawkę w bok po ekranie. Przyłożyłam telefon do ucha, kładąc rękę na czole.
-Halo?
-Obudziłem cię?
-No.. Tak jakby..
-Przepraszam, nie wiedziałem że śpisz. Zadwonie później.
-Nie, czekaj. Mów.
-Na pewno.
-Ehem. I tak samo już nie śpię.
-No Dobra.
Dostałaś list?
-I pudełeczko.
-To dobrze. Przeczytałaś?
-Ehem. I misja wykonana.
-Udało ci się?
-Mi by miało się nie udać?
-Mówiłem już ci jak cię kocham?- zapytał podekscytowany.
-Z tymi wyznaniami to nie do mnie. Pa pa.-Chciałam uniknąć odpowiedzi Nialla typu: 'Ale o co ci chodzi?' albo 'O czym ty do mnie rozmawiasz?'
Z łazienki wyszła Maya owinięta rzęcznikiem.
-Z kim rozmawiałaś?
-Aa.. Tata dzwonił, pytał jak lot.
-Aha, no Okay. Idziemy zaraz na kolację.
-Już?- spojrzałem na zegarek na ręku.
-Okay.- jeszcze całkiem zaspana po omacku zaczęłam iść w stronę łazienki.
-O Kurwa- rzuciłam kiedy uderzyłam głową w coś twardego.
-Amy po co  wchodzisz do szafy?
-Myślałam że to łazienka.
-Obudź się bo zaraz jeszcze zamiast do łazienki wejdziesz komuś do sypialni- zaśmiała się.
-Ha ha. Ale śmieszne- wzięłam szczotkę i wyszłam z łazienki. Usiadłam na łóżku i rozczesując powoli włosy przeglądałam się poczynanią mojej siostry.
-Co mi się tak długo przeglądasz?
-Kiedy sobie kupiłaś tą bransoletkę?
-Jaką bransoletkę?
-No tą co masz na ręce.
-bicz co to jest?
-Eee.. Bransoletka- Podeszłam do niej chwytając ją za nadgarstek i oglądając bransoletkę.
-Patrz z tyłu ma wyrytą pierwszą literę twojego imienia.
-Jprd. Skąd to się wzięło na mojej ręce?
-A skąd ja mam widzieć?
Może ktoś ci założył w samolocie jak spałaś.
-Nie wiesz kto to mógł być?
-Nie znam ludzi w samolocie.
A po za tym cały lot przespałam.
-Cóż..
-Ale jest śliczna.
-Ten ktoś ma gust. W każdym razie: kimkolwiek ta osoba jest dziękuje.
-I nie sądzę że na tym się skończy. - wręczając siostrze szczotkę wzięłam kartę od pokoju i wyszłam.
-Ej Amy zaczekaj!- z szyderczym uśmiechem ruszyłam w stronę wind.
-Co masz na myśli.
-Pomyśl logicznie.
-Czyli jak?
-Dam ci kilka podpowiedzi.
Podpowiedź pierwsza: Czy ktoś by ci to bezcelowo założył?
Więc co z tego wynika?
-' Nigdy nie nadążam za twoim tokiem myślenia'.
-Wiesz, bo ja mam trudny schemat. - siadając przy stoliku, położyłam kartę i mój telefon które napierały na moje biodro będąc w mojej kieszeni.
-Dobra więc powtórz pierwszą podpowiedź.
-Czy ktoś by ci to bezcelowo założył?
-No chyba nie.
-Chyba?
-Dobra, nie czepiaj się.
Druga podpowiedź.
-Co z tego wynika?
-A bo ja wiem.- po chwili podszedł kelner pytając o zamówienia.
Koleś dobrze nie zdążył odejść a Maya znów wróciła do tematu.
-Skończ z braniem wszystkiego na logikę tylko wyjaśnij mi to wszystko normalnie.
-Okay, zacznijmy od początku.
W pokoju zauważam że masz na ręku bransoletkę, ty jej nie kupiłaś, a wcześniej jej nie miałaś.
Ja ci jej nie dałam a po locie była na twoim nadgarstku. Skoro z tyłu jest literka twojego imienia czyli..
-.. Ktoś zna moje imię.
-Właśnie. Skoro ktoś ci ją założył czyli..
-.. Był wtedy w samolocie,
- albo..
-.. Miał jakiegoś swojego pośrednika.
-No. Czy zrobił to bez celowo?
-Nie.
-Czyli to było zaplanowane.
Nikt bez celu by ci tego nie założył. Jaki tego morał?
Gdzieś tu kręci się twój wielbiciel albo  jego pośrednik.
- Czuję się taka niebezpieczna.
-Chyba szczęśliwa.- przyszedł kelner przynosząc mam nasze dania.

- Idę wziąć prysznic-powiedziałam wchodząc do pokoju.
-Okay.- wzięłam z walizki czystą bieliznę, moje granatowe dresy i za dużą na mnie białą bluzkę. To był szybki prysznic z myślą o tym żeby jak najszybciej położyć się spać.
-Co ty robisz?
-Kładę się, jestem zmęczona.
-Myślałam że idziemy na imprezę.
-Możesz iść, ale jutro masz być wypoczęta i gotowa.
-Na co?
-Oj przekonasz się. -Założyłam słuchawki na uszy i włączyłam muzykę z telefonu.

Obudzilam się kiedy zegarek na telefonie wskazywał 3 rano. Światło się paliło a z łazienki dochodziły różne dźwięki. Nie będąc pewna czy tam na pewno jest moja siostra delikatnie na palcach szłam w stronę łazienki. Drzwi były otwarte, światło się paliło a przy kiblu siedziała jakaś blondynka. Podeszłam na odpowiednią odległość chwyciłam ją za włosy i odchyliłam jej głowę do tylu.
-O.. Amy- blondynka się sztucznie uśmiechnęła, a potem spuściła głowę. Wyruszyłam ramionami i puściłm ją pozwalając jej opaść na podłogę.
-Ał.. - usłyszałam ciche pojękiwanie.
-Wstawaj.
-Nie mogę.-złapałam ją w pasie i podniosłam. Zaciągnęłam ją na łóżko Majki i tam rzuciłam. Usiadłam obok i popatrzyłam na nią.
-Skąś cię kojarze.
-Ja ciebie też.
-I gdybyś może miała brązowe włosy. Czekaj, czekaj.- wzięłam telefon i zrobiłam jej zdjęcie. Potem przerobiłam jej kolor włosów z blond (mniej więcej jak Nialla) na brązowe.
-Maya?
-To ja tak mam na imię.
-No raczej. I jesteś moją siostrą. Uhh..
-Aaa.. Ja latam. Kocham ten stan nieważkości.- darła się spadając z łóżka.
-Nie drżyj się bo ludzi pobudzisz.
-Dobra to ja Idę po farbę do sklepu, trzeba mnie przemalować.
-Kurwa o 3 rano po farbę.?
Kładź się i śpij.

Położyłam się z powrotem do łóżka mimo iż wiedziałam że i tak nie zasnę.
Założyłam słuchawki na uszy i leżałam gapiąc się z sufit.
Zaczęłam wszystko sobie układać w głowie. Gdyby tak opowiedzieć po skrócie wszystko co się wydarzyło w moimi życiu w ostatnim czasie.
Byłam spokojną dziewczyną, żyjącą na swój sposób we własnym trybie, nie patrząc na daleką przeszłości, ani w daleką przyszłości. Oczywiście nie żyłam z dnia, na dzień, moje plany ograniczały się do tygodnia na przód. Nie zmieniając tempa życia stopniowo pojawiały się nowe osoby które właśnie zmieniły moje życie. Pierwszy Harry, co o nim można powiedzieć: słodki loczek czasami irytujący, zielonooki chłopak o cudownym uśmiechu. No i jeszcze może przystojny i seksowny.
Niall: chyba najbardziej opiekuńczy z nich wszystkich. Najlepiej przytula i jest kochany.
Louis: zabawny, wesoły brunet. Kochający marchewki. Każdemu mówi rzekomo o swoim romansie z Harrym choć wszyscy widząc że to wykupy. Mówienie o nim sprawia mi trudności, bo wiem że go zraniłam i ta  świadomość  mnie niszczy. Dlatego chcę o nim zapomnieć, chcę żeby jego już nie było w moim życiu. Zapewne każdy mój widok sprawia mu ból. Nie potrafię uwierzyć że on mnie kocha, ponieważ wtedy na ognisku.. Moje uczucia były wtedy mieszane mimo iż teraz Louis jest coraz bliższy mojemu sercu, kiedy czuje że mi zależy i że potrafiłbym z nim być i go kochać jest już za późno. Wszystko straciłam, jego już nie mam, zostawiam go. Postawiłam kolejny krok do przodu, teraz się nie cofnę. Straciłam swoją szansę, nie wykorzystałam jej, teraz trzeba żyć normalnie, choć to nie będzie takie łatwe.
Liam: troskliwy i odpowiedzialny brązowooki chłopak. Niby jest nazwany tatusiem zespołu to i tak potrafi się doskonale bawić.
Zayn: przystojny czarnowłosy mulat. Po mojej styczność z nim stwierdzam że bad boy to idealne określenie dla niego.
Ta piątką chłopaków przewróciła mój świat do góry nogami. Już nie jestem tą samą Amy Grande.

Była już 8 nawet nie wiem kiedy ten  czas tak szybko zleciał. Wstałam wzięłam ubrania i poszłam do toalety. Nalałam sobie wody do wanny i tak siedziałam sobie kolejne dwie godziny. Woda przyjemnie ogrzewała moje ciało. Znowu napadłam mnie fala przemyśleń, ale nie będę was już zadręczać moimi monologami.
Wyluzowana wyszłam z wanny owijając się ręcznikiem. Otworzyłam walizkę i Wyjęłam białą, cienką bluzkę na długi rękaw przez którą wszystko było widać, dżinsowe szorty i wzięłam zestaw białej bielizny.
Z tym strojem poszłam do łazienki gdzie się przybraam. Wychodząc wzięłam szczotkę i Usiadłam na kanapie koło niedużego stolika patrząc się na siostrę. Ona po chwili nie pewnie otworzyła oczy ale natychmiast je zamknęła. Podeszłam do dużych okien i zasłoniłam żaluzje, sprawiając kompletną ciemność w tym pomieszczeniu.
-Możesz otworzyć.
-Dzięki- dziewczyna powoli otworzyła oczy i niepewnie popatrzyła, potem spojrzała na mnie.
-Co się stało?- podałam jej lusterko leżące na stoliku.
-Omg! Jestem blondynką.
-Ehem.
Wiesz teraz jesteś jak Niall, wyglądasz bardziej słodko. I.. ładnie ci w blądzie- dziewczyna oblała się rumieńcami. 
-Tak, tak słodko się rumienisz.
-Spadaj- rzuciła we mnie poduszką
-Powiem Niallowi!- zaśmiałam się złowieszczo.
-Nie zrobisz tego.
-Zrobię.- Wyjęłam telefon z szrtów. Stojąc 5 metrów od mojej siostry Wyciągnęłam telefon i szukając numeru Nialla kontrolowałam czy Maja się nie zbliża.
M: Amy nie rób tego!
A: Czemu?
M: Proszę.
A: Halo? Niall?
N: Amy?
M: Nieeee!- Maja zaczęła biec w moją stronę, ja zaczęłam uciekać, ale byłam tak zajęta rozmową, że nie zauważyłam walizki i przewróciłam się na łóżko. Zanim straciłam telefon zdążyłam wszystko wytłumaczyć Niallowi.
N: Amy co się tam dzieje.
A: Maya tak zaszalała na imprezie że od dziś możesz ją nazwać 'blond pięknością'.
N: Że co?
A: aaaaaa..- na moje plecy wskoczyła Maya i zabrała mi telefon.
-Hej Niall. Nie słuchaj jej, Amy się uderzyła głową o łóżko i coś jest z nią nie tak.- powiedziała na jednym wdechu.- do zobaczyska.
-Możesz zejść ze mnie?
-Nie. Teraz to cię zabiję. Jak Mogłaś mu powiedzieć.
-I tak nie zaczaił.
-Oj Amy.
-No co?
-Nie rób tak więcej. Proszę.
-No dobrze. Przepraszam.
-Daj cmoka.- pocałowałam siostrę w policzek.
-Godzina ci wystarczy żeby się wykompać, ubrać, umalować i nie wiem co tam jeszcze.
-No..tak.
-Okay, więc ja czekam.

--------------------------------------------
Siemson ludzie :)
Nie chce mi się poprawiać błędów więc z góry za nie przepraszam.

Rozdziały teraz będą pojawiać się co 2-3 dni. Ten miałam dodać jutro ale postanowiłam że dam więcej czasu na napisanie 27 rozdziału Amy.

' Nigdy nie nadążam za twoim tokiem myślenia '

Zapewne zauważyliście taki cytat. Wiadomość którą dostałam podczas jednej z rozmów od mojej BFF.
Tak nie mi się jakoś podpasował że postanowiłam go wykorzystać.

Kocham <3
Karlee.

5 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdział a błędy każdemu mogę się zdażyć cytat jest super jak i rozdział,nie wiem jak ja wytrzymam te 2-3 dni.Pozdrawiam i życzę dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny rozdział *_*
    I ta bransoletka . I ta akcja z blond włoskami Majki ! :)
    "-Aaa.. Ja latam. Kocham ten stan nieważkości.- darła się spadając z łóżka.
    -Nie drżyj się bo ludzi pobudzisz.
    -Dobra to ja Idę po farbę do sklepu, trzeba mnie przemalować.
    -Kurwa o 3 rano po farbę.?
    Kładź się i śpij." - w tym momencie spadłam z krzesła tak sie śmiałam . xDD Jeszcze mnie od tego śmiechu brzuch boli . xD
    HAHA . Amy dobra , wyjebała sie przez walizke . dobrze , że na łóżko a nie na podłogę . :D
    I te jej przemyślenia na temat Lou i chłopaków . Mmm <3 Kocham to po prostu . a co do cytatu : Fajny , no nie powiem , że nie . ! ^^ Co do błedów : Każdemu mogą się przytrafić . to przecież jasne . A u Ciebie jest ich bardzo mało i są niezauważalne . ! xD Ohohoh . Troche sie rozpisałam , no ale nic , jak już zaczęłam to cza skończyć . xD Kieeeeeeeeeeedy następnyyyyyyyy rooooooozdziaaaaaaaał ? Bo nie moge sie doczeeekać ! :> KOCHAM TO OPOWIADANIE Mam nadzieje , że Amy jednak będzię z Lou . Przecież każdy zasługuje na drugą szanse no nie > :) Okok . Nie będę dłużej Was zanudzać . Życzę weny na dalsze rozdziały ^^
    Pozdrawiam . !
    xxxxKarolajnexxxx

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaa to jest geniallne !
    ;DD
    KOCHAM ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy rozdział <333
    Dużo akcji :D
    Akcja z bransoletką .. tajemnicza ^^ I ciekawa :)
    Co my tam mamy dalej ? A tak .. blond włosa Majka, szok ;O Ale pozytywny :D
    Ogólnie rozdział świetny ;* Masz talent :)
    Czekam na nn ;)
    Ściskam, całuje i pozdrawiam ;*

    milosc-niejedno-ma-imie.blogspot.com <-- Zapraszam ^^

    OdpowiedzUsuń